Ubezpieczenia są tylko dla bogatych – mit nr. 1

Mity na temat ubezpieczeń mają to do siebie, że to jednak tylko mity. Często się zdarza, że weryfikacja tego dociera do konkretnej osoby, kiedy jest już za późno. Dlatego na początek wybrałem jeden „ubezpieczenia są tylko dla bogatych” i się z nim rozprawiłem.

Ubezpieczenia są tylko dla bogatych

Zdarza się, że ludzie nie chcą słyszeć o ubezpieczeniu siebie oraz swoich bliskich, ponieważ z góry zakładają, że to coś drogiego. Ile to już razy słyszałem w słuchawce „dzięki nie jestem zainteresowany”, a przecież nawet jeszcze nie wysłuchał co mam do powiedzenia. Swoją drogą równie dobrze może się okazać, że to ja nie będę zainteresowany przedstawieniem konkretnej oferty. Po co zatem się tak usztywniać?

Oczywiście czy coś jest drogie lub tanie, to tak naprawdę rzecz względna. Niemniej spójrzmy na prosty przykład. Ubezpieczenie ERGO4 z sumą ubezpieczenia na kwotę 500 000 zł z tytułu zgonu. Tak dokładnie, mówimy tu o opcji na pół bańki. Umowę zawieramy powiedzmy na 15 lat. Koszt miesięcznej składki dla 25 latka to ok. 50-60 zł, dla 35 latka będzie już ok. 90-100 zł. Natomiast 45 latek musi się liczyć z kosztem rzędu 145 zł. Sami sobie odpowiedzcie czy to dużo. Biorąc pod uwagę, że w momencie nieszczęścia zostawimy tak dobrze zabezpieczonych finansowo bliskich, to chyba jednak nie.

2 mln euro w koszcie dużej pizzy

Idźmy dalej. Tyle się słyszy w koło, że są zbierane na jedno, drugie, trzecie dziecko, bo potrzebne jest leczenie onkologiczne, operacja na sercu czy przeszczep. Taka sytuacja wiąże się z ogromnym stresem, nerwami, a można sobie tego zaoszczędzić.

Wyobraźcie sobie, że na rynku jest produkt, który ubezpiecza zdrowie waszego dziecka w kwocie 2 000 000 euro. Potrzebne leczenie nowotworu u najlepszych specjalistów za granicą? Nie ma problemu. Telefon na infolinię i rusza machina. Niczym nie trzeba się martwić. To w dużym skrócie, bardziej szczegółowo omawiam to na doradztwach, więc możecie do mnie napisać, aby umówić się na rozmowę.

W śródtytule już zdradziłem, że takie ubezpieczenie to składka dla dziecka w wysokości ok. 50 zł. Oho, faktycznie ubezpieczenia są tylko dla bogatych. Nie oszukujmy się, niektórzy potrafią kilka razy w tygodniu zamówić sobie pizze za więcej. Tu mówimy o zabezpieczeniu zdrowia dziecka, więc można sobie jedno takie zamówienie odpuścić w miesiącu.

Nie mamy pieniędzy

Nie raz się spotkałem, że ludzie nawet po tym jak im przygotowałem doradztwo z konkretnymi rozwiązaniami z dokładnymi wyliczeniami, twierdzili, że nie mają pieniędzy. Jasne, może być i tak. Różne są sytuacje, ale gdy widzę, że klient podjeżdża Mercem za 300 000 zł, ma na sobie dobrze skrojony garnitur itd., to włącza mi się czerwona lampeczka.

Czy naprawdę mam uwierzyć w to, że takiego kogoś nie stać miesięcznie na 400 zł, aby ubezpieczyć czterosobową rodzinę? Mówię tu o wspomnianym zabezpieczeniu kosztów leczenia dzieci plus wszystkich z tytułu zgonu i poważnych zachorowań. W takim razie może zamiast rozważać cykl „Mity na temat ubezpieczeń” powinienem opisać „Mity na temat zarobków”. Nie chcę nikomu zaglądać do portfela, ale pewnie sami wyczuwacie ten dysonans między tym co się po prostu widzi, a tym co taka osoba mówi.

Ludzie mają pieniądze, ale nie potrafią ustalać sobie priorytetów. Z jednej strony uważają się za odpowiedzialnych za swoich bliskich, za ich bezpieczeństwo zdrowotne, majątkowe i finansowe, a z drugiej tak naprawdę nie robią nic albo niewiele, aby to zapewnić.

Ubezpieczenie na życie dla każdego

To nie jest zatem tak, że ubezpieczenia są tylko dla bogatych. Dziś na ubezpieczenie siebie choćby w minimalnym zakresie stać praktycznie każdego, a przynajmniej zdecydowaną większość społeczeństwa. Moim zadaniem jest, aby na podstawie potrzeb i zasobności klienta dobrać mu takie rozwiązanie, aby optymalnie wykorzystać jego możliwości.