Ubezpieczenie domu to nie tylko papier

Spotykam się z różnym podejściem klientów jeśli chodzi o ubezpieczenie domu. Jedni rzetelnie podchodzą do wyceny swojej nieruchomości oraz ruchomości wewnątrz, a inni chcą po prostu jak najniższą składkę. Wiąże się to najczęściej z wymogiem cesji na bank. To jak ubezpieczymy dom lub mieszkanie ma jednak kolosalne znaczenie.

Ubezpieczenie domu tyko dla papierka

Ci, którzy kierują się tylko wysokością składki na pewno optymalnie nie ubezpieczą domu lub mieszkania. Cesja na bank dotyczy właściwie jedynie „murów” od zdarzeń losowych. W sytuacji nieszczęścia np. pożaru, po zgłoszeniu do ubezpieczyciela, na miejscu pojawi się rzeczoznawca i oceni wysokość szkody. W najgorszym wypadku szkody całkowitej bank przytuli odpowiednią kwotę, która pokryje wysokość zadłużenia.

Pytanie jednak co z resztą? W takim pożarze spłoną przecież też meble, sprzęty rtv i agd, odzież itd. czyli ruchomości, których to ubezpieczenie domu nie objęło. Nie było też żadnego pakietu assistance, gdzie byłyby choćby wypłacone środki na pokrycie kosztów wynajęcia lokalu zastępczego dla poszkodowanego. Nie jest to zatem w pełni zabezpieczające potrzeby klienta rozwiązanie. Papierek do banku jednak jest.

Ubezpieczenie mieszkania z assistance

A jeśli o assistance chodzi, to sam doświadczyłem kiedyś czegoś co pasuje do powiedzenia, że „szewc bez butów chodzi”. Mianowicie pewnej niedzieli nie mogliśmy dostać się do domu, bo się zamek zepsuł. Szybko za telefon, aby sprawdzić czy mogę pokryć z ubezpieczenia interwencję ślusarza. Niestety okazało się, że nie dopatrzyłem tego i przyjemność z wizyty tego specjalisty kosztowała mnie 500 zł.

Mądrzejszy o takie doświadczenie już przy następnym ubezpieczeniu domu zadbałem o wszystko. Tym razem za naprawę zmywarki zamiast wyciągnąć z kieszeni 554 zł, skorzystałem z zabezpieczenia. Jednocześnie chciałbym podkreślić, że takie pełne ubezpieczenie np. z sumami ubezpieczeń na ruchomości 30-60 tysięcy zł, rozszerzonym assistance, ubezpieczeniem szyb i szklanych elementów na powiedzmy 3 tysiące zł oraz wariantem all risks z rażącym niedbalstwem na zdarzenia losowe, to koszt ok. 400-700 zł na rok.

Nie żałuj na ubezpieczenie domu lub mieszkania

Kilkaset złotych przy wydanych kilkuset tysiącach zł na nieruchomość wydaje się wręcz śmieszną kwotą. Nie warto, więc zasłaniać się zdaniem „mnie to nie dotyczy”, „co się mi może stać”, „no ile to jest warte, kilkanaście tysięcy”, bo po prostu nikt nie wie co przyniesie przyszłość. W mojej miejscowości też jeden z sąsiadów podłączając samochód do ładowania wieczorem, nie spodziewał się, że przed południem dnia następnego spłonie mu mieszkanie oraz 3 inne jego sąsiadów. Niech to będzie najmocniejsza przestroga i z tym was zostawiam.